Pojechalismy z Misiem na poczatek pasa startowego na lotnisku. Zmarzlismy niesamowicie ale warto bylo. Przelot wielotonowej maszyny nad glowa przyprawia o ciarki...na calym ciele:)
Slonko dzis pieknie swiecilo, wiec udalem sie na polowanie makro:D Dlugo szukalem tego pajak i wiele czasu minelo zanim go znalazlem, ale dzisiejsze ujecia wynagrodzily mi czas oczekiwania:)
Dzis zapakowalismy sie z Ania, Misiem i Szymkiem i pomknelismy na zwiedzanie Lipowca. Zamek jest piekny, a na podzamczu zwiedzilismy skansen, w ktorym moglismy zobaczyc wyglad XIX wiecznej wsi:D Pogoda byla idealna i spedzilismy milo dzien:D
Uczę dzieci, jak poprawnie posługiwać sie polszczyzna, a poza tym, to skacze na rowerze po górach i pstrykam zdjęcia...A najczęściej siedzę z moją Ania:)